NIEBEZPIECZNY STAN GOTOWOŚCI

To jak bardzo absorbujące są nowe media oraz nowe technologie spostrzega coraz więcej osób. Jednak nadal większość z nich decyduje się na coraz to nowsze urządzenia: smartfony, tablety, a nawet czytniki ebooków, które paradoksalnie, również są współwinne. Problemem ‘człowieka współczesnego’ stał się nieprzerywalny stan gotowości. W naukach społecznych zaczęto nazywać to zjawisko używając angielskiego terminu “standby” - gotowość, stan gotowości. Kolejny problem, który częściowo wpływa na naszą niezmierną chęć bycia na bieżąco jak i go wywołuje, opisuje pojęcie nomofobia (ang. nomophobia; no-mobile-phone phobia) - strach przed brakiem telefonu komórkowego.

 

Najbardziej dotknięci problemem wcześniej wspomnianego stanu gotowości w kontekście człowieka, zachowań personalnych oraz interpersonalnych są ludzie młodzi. Podobnie sprawa wygląda w przypadku strachu, niepokoju przed utratą telefonu komórkowego. Notuje się, że ponad 70% osób w okresie około studenckim (pełnoletnich, przed 25 rokiem życia), z czego ponad połowa to kobiety, wykazuje objawy potwierdzające nomofobię. Każdy nowy rok przynosi na rynek nowsze urządzenia. Zazwyczaj cechują się one szybszym procesorem; sprawniejszym, lepiej wykorzystującym potencjał urządzenia - oprogramowaniem; oraz, co chyba najważniejsze w tej sytuacji - gęstością pikseli na cal. Obecna technologia pozwala na umieszczenie w wyświetlaczu naszego urządzenia, 4 tysięcy pikseli w pozycji horyzontalnej, co daje nam łączną sumę 12. milionów 746. tysięcy 752 bardzo małych, świecących kwadracików. Świat oszalał. Ta alternatywna, prawie trzynastomilionowa ‘rzeczywistość’ wchłania nas niczym najbrzydszy i najpaskudniejszy humanoid istniejący w świecie czarodziejskim jakim jest oczywiście stworzony przez Joanne Kathleen Rowling - Dementor, który notabene stał się również postacią tejże rzeczywistości. Niestety, żyjemy w czasach, kiedy posiadanie telefonu, zwłaszcza takiego, który poradzi sobie z najbardziej zmyślnymi zadaniami, jest często społecznie wymagana. Może czas najwyższy poradzić sobie z tą presją i zaprzestać postawie konformistycznej, skupić się nie na korzyściach jakie daje nam smarfon, ale na tym co tracimy. Posiadanie takich urządzeń nie jest samo w sobie niczym złym. Poważny kłopot rodzi się w sytuacji gdy odpowiedzi na poniższe pytania są twierdzące: Czy zabierasz swój telefon do toalety? Czy biegasz z telefonem? Czy wyłączasz swój telefon w nocy lub na urlopie? Czy wyjmujesz telefon z kieszeni/torebki za każdym razem, gdy usłyszysz powiadomienie, nawet gdy jesteś u fryzjera lub w sklepie? 

 

Według statystyk przeciętny Kowalski wyciąga swój telefon z kieszeni około 30 razy w ciągu dnia. Obserwując społeczeństwo oraz własne nawyki, śmiało mogę stwierdzić, że zdecydowanie więcej. Im nowocześniejsze smartfony, tym ta liczba wzrasta. Niemal każda aktualizacja naszych aparatów, które nie dość, że porażają swą rozdzielczością to niedługo będą grubości karty płatniczej; zwiększa ich wydajność oraz powiększa wachlarz dostępnych funkcji. Nasze telefony mogą informować nas o stanie konta bankowego, o tym gdzie znajdują się w danej chwili nasze pociechy, wypełniać za nas dokumenty i formularze, analizować nasz gust muzyczny, a nawet diagnozować nasze podstawowe funkcje życiowe. Poprzez szerokie spektrum możliwości tych urządzeń, zamykamy się na świat, który nas otacza, pozostając w stosunku z naszą zabawką; przy tym  tracąc nie tylko swoich bliskich, ale i siebie, swoje atawistyczne zachowania. Jedynie to pierwsze ma moc sprawczą. Bliskość stymuluje wytwarzanie oksytocyny w podwzgórzu co daje nam poczucie bezpieczeństwa. Odcinanie się od rodziny, ważnych dla nas osób przyczynia się do niedoboru tego hormonu i analogicznie do zmniejszenia poczucia bezpieczeństwa. Być może właśnie to, sprowadzi uzależnionych do rzeczywistości. 

 

Wspomniany przeze mnie ‘stan gotowości’ powoduje kolejną przypadłość jaką jest bezsenność. Głównym powodem jest ilość niebieskiego światła emitowanego przez wymienione urządzenia elektroniczne. Od dawna wiadomo, że słońce wyznaczało czas pracy. Promienie słoneczne docierające do nas podczas dnia tworzą niebieskie widmo, ponieważ nie są rozpraszane przez atmosferę. Natomiast te o zachodzie słońca przybierają ciepłe barwy, ze względu na mały kąt w stosunku do powierzchni ziemi oraz grubszą warstwę atmosfery do ‘przebicia’. To dzięki różnicy w odbieranym świetle możemy funkcjonować za dnia, być aktywnym i pobudzonym, a wieczorami uspokoić się i zasnąć. Wpływa to na poziom wydzielanej melatoniny. Z perspektywy czasu możemy zauważyć tendencję dłuższego funkcjonowania w ciągu doby, co najprawdopodobniej jest uwarunkowane ilością światła niebieskiego, które pobudza receptory w naszych oczach. Clou jest w tym, by nie atakować swojego wzroku taką ilością tego właśnie światła, ponieważ ograniczamy ilość produkowanego ‘hormonu snu’, zwłaszcza około godziny drugiej w nocy, kiedy przypada jego szczytowa ilość wytwarzania. Spędzając czas przed ekranem np. komputera, w najgorszym przypadku dłużej niż do godziny trzeciej, zmniejszamy swoje szanse na późniejsze zaśnięcie, szczególnie gdy nie jest to sytuacja jednostkowa, a wręcz przeciwnie - powtarzająca się.

 

Urządzenia elektroniczne pomagają w naszym rozwoju osobistym. Należy również pamiętać, że wiążą się z poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Korzystajmy z nich więc z umiarem. Zmieńmy nasze złe nawyki, byśmy nie musieli się przejmować między innymi skutkami bezsenności. Ponadto nikt nie wymaga od nas dostępności cały dzień. Nic wielkiego nie wydarzy się na świecie w momencie naszej nieobecności, nawet gdyby ta chwila trwała kilka godzin.


PATRYK EDWARD KOŁODZIEJSKI

Pomysłodawca i założyciel Kulturalnych przy kawie, nie tylko odpowiedzialny za szatę graficzną. Barista, designer, student wzornictwa.

@ vousEdward na Twitterze