PRAWO DO KULTURY

Po obejrzeniu jednego z archiwalnych odcinków "Hali odlotów" (dla mniej poinformowanych: to sukcesywnie i prężnie działający od dziesięciu lat cotygodniowy program, właściwie talk-show, prowadzony przez Katarzynę Janowską i Maxa Cegielskiego na łamach stacji TVP Kultura), w którym podjęty został problem kultury w Polsce. Wzbudziło to we mnie następujące po sobie, kolejne refleksje dotyczące tego, bądź co bądź, niebanalnego problemu. Istnieją bowiem małe i duże miejscowości oraz wsie, w których szansa na rozwój kultury praktycznie nie istnieje. Wszystko to przez prawo, które nie wymusza jakichkolwiek działań na władzach lokalnych, a właściwie to przez brak takiego prawa. Najbardziej komiczne (momentami nawet dramatyczne) są sytuacje, w których to władza wsi ‘A’ przedstawia m. in. w podsumowaniach rachunkowych działania kulturowe takie jak promocja poprzez stronę internetową, czy inne ‘kwiatki’. Kompletny brak biblioteki, kina, świetlicy czy innego miejsca, w którym można by chociaż edukować w tym kierunku małe dzieci. Nie tworzenie pozycji kultury oraz nie wydzielenie finansów do tego należnych jest skazaniem na porażkę przeciętnego mieszkańca. Kultura, jeśli można nazwać to jeszcze kulturą, nie będąc systematycznie rozwijaną, promowaną, nie wychodzącą z inwencji władzy, nie daję się we znaki wśród licznych grup, jedynie wśród jednostek, które wzięły sprawy w swoje ręce. Choć nie zawsze te jednostki się znajdują. Stąd pomysł, o ile się nie mylę, Narodowego Centrum Kultury i władz miasta Wrocław, o wpisanie prawa do kultury do Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Rozwiązanie to ma również na celu nie tylko szerzenie kultury, umożliwianie konsumowania jej przez ogół, ale i współtworzenie, przez osoby, które mają do tego pewne predyspozycje, z których nie korzystają z różnych powodów. 

Program ten sprawił, że zacząłem widzieć ten problem znacznie wyraźniej, niż dotychczas. Kolejne refleksje zaczęły się uwidaczniać jeszcze bardziej po wypowiedzi jednego z bohaterów filmu "Uwikłanie" Jacka Bromskiego. Siadając na ławce w parku, czy też w ogródku zamkniętego osiedla (nie potrafię tego sprecyzować na chwilę obecną), zwrócił uwagę na dwójkę nastolatków całujących się nieopodal. Jako osoba wiekowa, która przeżyła czasy komunistyczne, komentuje to zdarzenie. Dochodzi do wniosku, że na ogół nie tęskni za dawnymi czasami, lecz widząc tę parę młodych, zaczyna wspominać jakimi priorytetami kierowano się kiedyś. Nie może zrozumieć nie tylko tego, że młodzież okazuje swoje uczucia w taki sposób w miejscach publicznych, ale też tego jak on marnują swój cenny czas. Opowiada jak to on był w ich wieku, interesował się językiem polskim, literaturą, czytywał Gombrowicza, gonił po bibliotekach by zdobyć dopiero co przetłumaczonego na język polski Ulissesa. 

Clou sprawy jest w tym, że w dobie mass mediów, a przede wszystkim internetu, w większości zaczęliśmy traktować bardzo ważne, moralizatorskie czynności, jak czytanie literatury, za zbędne. Nie jest to tylko i wyłącznie nasza wina. Jest to rana jaka została nam po tępieniu kultury w Polsce, już szmat czasu temu. Dlatego jednym z najlepszych rozwiązań obecnie będzie wykorzystanie prawa, władzy tym razem nie do usuwania kultury, ale jej promowania i szerzenia.

Więcej na ten temat możecie przeczytać na stronie Narodowego Centrum Kultury w zakładce edukacja. Zachęcam również do obejrzenia "Hali odlotów" jak i oficjalnego teledysku promującego tę ideę. 

Archiwalne nagranie programu "Hala odlotów" na temat prawa do kultury (TVP KULTURA)

Teledysk powstał na zamówienie Narodowego Centrum Kultury oraz Wrocławia - Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

Muzycy: Vienio, Bisz, Miuosh, East West Rockers/Cheeba

Koncepcja: Dariusz Szermanowicz

Produkcja: Creative Music Management Bookings Records Sp. z. o. o. (2014)

Logo akcji Prawo do Kultury:


PATRYK EDWARD KOŁODZIEJSKI

Pomysłodawca i założyciel Kulturalnych przy kawie, nie tylko odpowiedzialny za szatę graficzną. Barista, designer, student wzornictwa.

@ vousEdward na Twitterze