NAJCIEKAWSZA BABCIA ŚWIATA

 W „Lali” Jacek Dehnel przedstawia nam swoją babcię, choć nie wiem czy „przedstawia” to odpowiednie słowo. Opowiada jej całe życie od momentu narodzin, aż do chwili obecnej. Mało tego, opisuje również w skrócie jej rodziców i dziadków, by uzmysłowić nam jak niezwykłe przygody musieli przeżyć i jak niecodzienne, warte opowiedzenie wydarzenia musiały mieć miejsce by jedna osoba przyszła na świat. Z zapartym tchem śledząc historię babci autora można bardzo łatwo i szybko dojść do wniosku, że czytamy właśnie o życiu najciekawszej osoby na świecie.

„Lala” to książka o absolutnie wszystkim. Pojawiają się tam japońscy szpiedzy, spokojne życie w szlacheckim dworku, przechytrzanie Niemców przez zbieranie owoców, wielokrotne zyskiwanie i tracenie fortuny, piorun kulisty i używanie bidetu zamiast lodówki. Można by wymieniać dalej tworząc coraz bardziej absurdalny obraz opowieści o życiu jednej kobiety.

Trudno byłoby znaleźć coś czego Helena (tytułowa Lala) nie robiła w życiu. Na starość stała się skarbnicą anegdot. Należy do tych ludzi, którzy mogliby zacząć opowiadać swoje historie życiowe i z pewnością nie skończyliby w ciągu tygodnia, nie robią nic poza mówieniem. Warto dodać, że nie znudziliby słuchacza nawet na chwilę. Jej wnuk (autor) bazując na wspomnieniach własnych i swojej rodziny oraz oczywiście na godzinach słuchania Heleny spisał jej całe życie. To zdecydowanie nie jest biografia. To zbiór najciekawszych anegdot. Sęk w tym, że każdy moment jej życia jest tą „najciekawszą anegdotą”, którą koniecznie trzeba było umieścić w książce.

„...Idę kiedyś na targ warzywny w Brukseli. Kupuję to, śmo, owo, wreszcie pęczek marchewki od jakiejś kobity. Zorientowała się po akcencie, że jestem nietutejsza, i pyta, skąd pochodzę. Ja, że z Warszawy. „To w Rosji, prawda?” „Nie”, mówię „W Polsce”. „A tak”, dodaje po dłuższym zastanowieniu, „może i w Polsce. Słyszałam, że wojna to was nie oszczędziła”. „Cóż, rzeczywiście, sporo wycierpieliśmy”, odpowiadam. A ona na to: „Tak, tak. A i u nas w Brukseli to się działo! Tylko na mojej ulicy w jedenastu domach szyby wybiło”, i patrzy na mnie we współczuciem. Chcę płacić, o ona na to: „Nie, jak pani z Warszawy, to niech pani nie płaci”, no i dała mi za spaloną Warszawę pęczek marchewki...” -bez ostatniego błyskotliwego skwitowania, cała na historia byłaby tylko zwyczajną rozmową kobiet na targu.

Nie wszystkie przeżycia Lali są interesujące same w sobie. To ona nadaje im wyjątkowość i ciekawość swoim niecodziennym podejściem, olbrzymią erudycją i inteligentnymi porównaniami. „Lala” to opowieść o osobie, którą każdy z nas chciałby znać i, którą chciałby być. 

 


BARTOSZ OSTROWSKI

Aspiruje do bycia molem książkowym.

Bloger z długim stażem wielokrotnego rozpoczynania działalności od nowa. 

 @brytosz na Twitterze, Brytosz na Blogspocie